Zakup oprogramowania dla firmy to decyzja, która potrafi zaważyć na jej przyszłości.

To proces, który — jeśli zostanie źle przeprowadzony — może oznaczać straty finansowe, organizacyjne i wizerunkowe. Niestety, wielu przedsiębiorców podchodzi do tego tematu z błędnymi założeniami. Jak zatem podejść do zakupu oprogramowania, by zwiększyć szanse na sukces?

Nie daj się zwieść analogiom

Często próbujemy upraszczać rzeczywistość. Porównujemy wybór programu do zakupu samochodu — bo też skomplikowany — albo do remontu domu — bo rozłożony w czasie. Niestety, takie analogie w kontekście software’u zazwyczaj prowadzą na manowce.

"Wdrożenie programu to kluczowy element transformacji cyfrowej firmy.”

Checklista? Tak, ale rozsądnie

Inni tworzą listę funkcjonalności i oczekują, że dostawca jasno zaznaczy: „tak” lub „nie”. To podejście ma sens, pod warunkiem że lista jest krótka (5–7 kluczowych funkcji) i zawiera jednoznaczne punkty. W praktyce jednak pojawiają się checklisty z ponad 30 pozycjami, w tym takimi jak „program ma być prosty”, „intuicyjny” czy „niezawodny”. To banały — przecież każdy chce, by program był prosty i działał bezawaryjnie.

Program szyty na miarę? Uważaj

Nie brakuje entuzjastów własnych rozwiązań. „Znalazłem młody zespół programistów, opowiem im o moim biznesie, a oni stworzą system idealny.” To pułapka. Z moich obserwacji wynika, że:

* w **80% przypadków** projekt kończy się porażką – po kilkunastu miesiącach i znacznym przekroczeniu budżetu trafia do kosza,
* w **15% przypadków** program działa, ale wdrożenie trwa długo, a poprawki ciągną się miesiącami,
* tylko **kilka procent projektów** można uznać za umiarkowany sukces (budżet przekroczony „tylko” dwukrotnie, wdrożenie trwało trzy razy dłużej niż zakładano).

Dla porównania — nawet FBI po latach prac i setkach milionów dolarów zrezygnowało z własnego systemu. To mówi samo za siebie.

Jaka jest zatem najlepsza droga?

Optymalna procedura wdrożenia oprogramowania powinna opierać się na kilku trudnych, ale kluczowych założeniach:

1. **Musimy to zrobić.**
Transformacja cyfrowa dzieje się tu i teraz. Konkurencja już działa, otoczenie biznesowe nie czeka.

2. **Nie osiągniemy 100% celów.**
Bo cele się zmieniają, bywają sprzeczne, a priorytety fluktuują. Trzeba się z tym pogodzić.

3. **Musimy zaufać dostawcy.**
To trudne, ale konieczne. Warto sprawdzić jego referencje — czy inni mu zaufali i czy nie żałują.

4. **Starannie przeczesać rynek.**
Sprawdź, czy ktoś już nie stworzył czegoś podobnego. Jeśli prowadzisz hurtownię warzyw, to istnieje duża szansa, że znajdziesz kilkudziesięciu dostawców systemów, które możesz przetestować. Im większy wybór — tym większa szansa na dopasowanie.

Biegłość w posługiwaniu się technologią cyfrową będzie kluczem do przyszłego przetrwania oraz rozwoju.”

Działasz w niszy? Będziesz musiał iść na kompromis

Jeśli po dokładnych poszukiwaniach nic nie znajdujesz — to znak, że twoja branża jest niszowa, choć zapewne rentowna. Wtedy kluczowe będzie znalezienie systemu **elastycznego**, który można dostosować do twoich procesów, zamiast pisać wszystko od nowa. Unikaj pułapki tworzenia własnego oprogramowania od zera — to droga przez mękę.

---

O autorze:
Janusz Czarkowski — współtwórca systemów calisia 2000, Comotel i Quinno. Od 1992 roku aktywnie zaangażowany w projektowanie i wdrażanie rozwiązań informatycznych dla firm. Rozumie, jak działa software w realnym świecie — dzięki tysiącom rozmów z menedżerami i setkom zakończonych projektów.

Sprawdź więcej na www.ulisses.pl

 

Masz dodatkowe pytania? Skontaktuj się z nami.  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.   tel. 62 501-54-54


Nasze programy nie są wyryte w kamieniu. Dostosujemy je do twoich potrzeb.